Filmowa, aktorska adaptacja Kopciuszka była zaskakująca i na pewno nie zapomniana. Aby lepiej wam wszystko opisać i się przy tym nie pogubić, opiszę wszystko w punktach:
1. Zarys historii.
Historia została w szczegółach przedstawiona. A nawet pojawiło się parę szczegółów, których nie pamiętam z baśni! Jedyne co mi się nie podobało to przesłanie. Mimo, że dobrze znam tę opowieść, to nic z niej nie wyniosłam. Właściwie to wyniosłam ale nigdy mi się to nie przyda. "Trzeba być miłym i dobrym". Jak to właściwie się do nas odnosi? Owszem nie można być podłym i nie miłym. I to jeszcze może być ale samo sobie przeczy przesłanie matki Elli. "Zawsze bądź miła i dobra". Czy na pewno zawsze? Nie ważne jak bardzo byśmy chcieli, nie zawsze się da. W prawdziwym życiu ta zasada często zawodzi. Więc moja rada: starajcie się być mili i dobrzy, ale przy okazji patrzcie co się dzieje dookoła was.
2.Postacie, gra aktorska.
Aktorzy byli cudowni! Szóstka z plusem za grę aktorską. Lily w roli Elli świetna. Ale najbardziej mnie intrygowała zła macocha. Ten wyraz twarzy i kostium! Przyrodnie siostry Kopciuszka to naprawdę stuknięte i bezmyślne istoty. Jednak scenariusz, scenariuszem ale to aktorzy stworzyli kawał dobrej roboty. Gra aktorska mistrzowska!
3. Kostiumy, scenografia.
Podczas seansu zachodziłam w głowę, jak udało się stworzyć tak świetnie wykreowany świat. Wszystkie najdrobniejsze szczegóły nadawały niesamowity klimat.
Kostiumy! To chyba rzecz, która chyba najbardziej mi się spodobała! Jak wiecie albo i nie uwielbiam średniowieczne suknie. Te gorsety, wachlarze iiii po prostu uwielbiam! A tutaj się po prostu zakochałam. Suknia balowa Kopciuszka i jego buty ze szkła to prawdziwe marzenie! Suknie macochy niebiańskie.
Charakteryzacja to naprawdę świetna robota. Gdy zobaczyłam aktorów poza planem, to nie mogłam uwierzyć. Gdyby nie znajome rysy twarzy, nie poznałabym ich. Same gesty i mimika cudowne.
Miejsca akcji były jak wyjęte z mojej wyobraźni. Wszystko wyobrażałam sobie podobnie.
4. Główna bohaterka.
Mimo to jaka była piękna, to w nie których scenach denerwowała mnie. Być może to moje osobiste odczucia i ktoś nie będzie się z nimi zgadzał. Wkurzała mnie swoją wieczną dobrocią i brakiem wiary w siebie. Macocha rozkazuje a ona wszystko robi i jeszcze wydaje się być tym nie przejęta. Nie znam, nie znałam i chyba raczej nie poznam takiej historii w realnym życiu.
Podsumowanie.
Spojrzałam zupełnie inaczej na tę historię i chyba po raz pierwszy ją zrozumiałam. Zakochałam się w strojach, aktorach i klimacie filmu. Ella doprowadzała mnie do szału. Śmiałam się jak dziecko z gęsi zamienionej w woźnicę. Nie podobał mi się aktor grający księcia, ale pod koniec filmu zmieniłam zdanie. Wzruszyłam się przy pożegnaniu króla z Kitem.
Film warto zobaczyć, nie zależnie od wieku. Już nigdy nie spojrzę obojętnie na historię Kopciuszka.
A wy co o nim sądzicie? Piszcie w komentarzach.:-)
A tutaj mam parę dodatkowych zdjęć, których nie mogłam sobie odmówić!







.jpg)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz