Miłość jest przedmiotem i źródłem inspiracji dla twórców sztuki oraz literatury, religii i psychologii. Przez niektórych ludzi bywa uważana za sens życia ludzkiego – czyniąca je prawdziwym i w pełni szczęśliwym."
Ile razy w ciągu tygodnia mówisz "kocham"? Według danych statystycznych średno aż 10 razy! Co daje około 120 razy rocznie! Z czego około tylko 20 razy mówisz to szczerze.
Szokujące dane, prawda?
No ale jak to właściwie jest możliwe? Otóż przenieśmy się do osiemnastego wieku. Ludzie w tych czasach decydując się na ślub podejmowali najważniejsze decyzje w swoim życiu. Bo jeśli już się z kimś pobrałeś, byłeś z nim do końca jego lub swojego życia. Same zerwanie zaręczyn było uważane za bardzo nie stosowne, okrywałeś się hańbą. Tak więc i słowa "kocham cię" znaczyły bardzo wiele.
Współcześnie tak nie jest. Każdy z nas, dosłownie każdy nie zawsze używa tych słów szczerze. Ile razy za daną pomoc dziękujemy słowami "jesteś kochana". Wcale tak wtedy nie uważamy ale jak miło jest usłyszeć takie słowa. Tak więc kiedyś "kocham cię" znaczyło wszystko, a teraz nie znaczy nic. To smutne ale prawdziwe. Tak samo jak słowa, na przełomie wieku zmieniają się też cele.
Teraz nie jest priorytetem wyjść zamąż. Wiele ludzi (zwłaszcza kobiet) stawia sobie dużo większe cele. Przeciętnie na pierwszym miejscu są pieniądze, praca i wykształcenie, a dopiero parę stopni niżej mąż\żona, dzieci i rodzina.
Sama mogę powiedzieć co dla mnie się liczy:
-wykształcenie,
-pieniądze,
-marzenia...
Póki co nie zamierzam mieć dzieci. Miłość może i znajdę. Ale chcę coś w życiu osiągnąć, być niezależną. I to są właśnie współczesne priorytety. Nikt nie marzy o księciu na białym koniu.
I może to jest jeden z wielu powodów upadku tych dwóch "wielkich" słów.
Nie potrafię powiedzieć co z tym trzeba zrobić. Czy da się coś zrobić. Bo współczesny świat właśnie taki jest.
Dążymy do swoich celów. Potrafimy zrobić wszystko aby je spełnić. Ale najważniejsze w życiu jest dogonienie i złapanie "tego najważniejszego".
Jestem ciekawa waszych przemyśleń. Piszcie mi o nich, może dojdziemy do innych ważnych wniosków? Przypominam o stronie bloga na facebooku :


Ile razy mówię ,,kocham cię'' w tygodniu? Okrągłe, puszyste ZERO. Czasami zdarzają się wyjątki, ale naprawdę rzadko. Nie jestem z tych osób, które mówią wszystkim, że ich kochają minimum dziesięć razy dziennie. Nie ufam takim osobom. I wcale nie czułabym się kochana, gdyby obrzucano mnie tym słowem non stop, raczej podchodziłabym do takiej osoby z pewną rezerwą. Byłam kiedyś z chłopakiem (apropo jedno z najbardziej beznadziejnych doświadczeń w moim życiu), który powiedział, że mnie kocha po... tygodniu. Nigdy mu tego nie powiedziałam (bo z resztą i tak nie byłoby to prawdą), o co miał do mnie okropne pretensje. Za to miło wspominam, jak jedna dziewczyna powiedziała, że mnie kocha dopiero po kilku miesiącach. To i tak niby mało, ale naprawdę poczułam, że mówi prawdę. Miało to jakąś moc.
OdpowiedzUsuńMasz rację, tych słów trzeba używać z rezerwą. Jednak w poście są podane dane statystyczne, na nie też trzeba zerkać z przymrużeniem oka. Miało to ukazać, jak często nie myślimy co mówimy.
Usuń